Ten skurwysyński kraj nie zna umiaru w pomaganiu obcym kosztem Polaków.
Wszędzie gdzie to możliwe Polska rozwija przed imigrantami z końca świata czerwony dywan przywilejów, zachęt, pomocy i prezentów.
Polak musi radzić sobie sam i zarabiać na tą zabawę w Świętego Mikołaja dla wszystkich poza własnymi obywatelami.
Nie inaczej jest w przypadku studentów.
Ten kraj nie jest z gumy. Może się w nim pomieścić określona ilość osób.
Polska ma najdroższe mieszkania i wynajem w relacji do zarobków w UE. Oznacza to że jest tu za dużo ludzi po prostu.
Co robi Polska? Masowo ściąga tu na studia ludzi spoza UE, pogłębiając już i tak najdotkliwszy kryzys mieszkaniowy w całej UE. Dane:

Nikt nie zadaje sobie pytania gdzie ci ludzie będą mieszkać bo państwo zapłaci.
Państwo czyli kto? Ano na przykład rodzice młodego człowieka który musiał ze studiów zrezygnować, bo go nie stać na wynajem kwatery w mieście.
Niech to wybrzmi: państwo płacąc za mieszkania dla Afrykańskich studentów przelicytowuje rodziców młodego Polaka, za ich własne pieniądze.
Murzyn czy Ukrainiec będzie studiował, Polacy będą na to pracować.
Każdy imigrant który tu wjeżdża zajmuje mieszkanie i winduje cenę najmu. Elitom to pasuje bo zarabiają na wynajmie.
Dla wielu młodych Polaków to tragedia, to niezrealizowany potencjał.
Polska aktywnie wspiera to by w Polsce studiowali obcokrajowcy kosztem Polaków.
Nikt nie próbuje zatrzymać rzeki ludzi płynącej tu z dzikich krajów pod pretekstem studiów. Nikt nie zastanawia się nad konsekwencjami dla Polaków którzy może też chcieliby się uczyć.
To że takich jak ja przestało być stać na mieszkanie w mieście w którym się urodziłem już pomijam – jestem i zawsze byłem dla tego kraju śmieciem.
Uczelniom to pasuje – dostają hojne dotacje, mogą się pochwalić „różnorodnością” wśród studentów.
Sam „student” też zadowolony – dostaje wizę i wygodne życie na koszt Polaków.
Na studia nadaje się on zwykle mniej więcej tak samo jak do pracy, ale sztuka jest sztuka.

Tylko że każdy zagraniczny student to Polak który musiał zrezygnować ze studiów. „Kiedy jeden je więcej wtedy drugi je mniej” jak śpiewał Kazik.
To nie jest przypadek, to nie jest wyjątek.
Wpuszczając tu po 300-500tys. ludzi rocznie na wizy pracownicze spycha on Polaków do prywatnej służby zdrowia, obniża nasze pensje.
Polskie elity polityczne już nawet nie próbują udawać że działają w naszym interesie.
Młodzi Polacy którzy nie pójdą na studia bo to jest na rękę elitom to tylko jedna z krzywd jakie Polska wyrządza swym obywatelom każdego dnia.
Staliśmy się frajerami do golenia, bankomatami dla ludzi z końca świata.
Syte elity zadowolone, utrzymywane z naszych podatków uczelnie kształcące murzyńskie kadry też.
Tylko szary Polaczyna jak zwykle wydymany, za własne pieniądze oczywiście.
