W razie ewentualnej wojny nie zamierzam bronić Polski.
Zamierzam zrobić to samo co elity – czyli odpowiednio wcześniej wyjechać wraz z bliskimi.
Tu piszę skąd będę wiedział że nadszedł taki moment.
Łatwo się mówi podczas pokoju jakim to by się nie było bohaterem. No więc ja robię coś odwrotnego i już teraz, w czasie pokoju mówię szczerze i otwarcie: mam Polskę dokładnie tam gdzie ona mnie i nie zamierzam kiwnąć palcem w jej obronie.
Oczekiwać ode mnie obrony Polski to jak oczekiwać od pracownika Januszexu żeby w razie pożaru skakał w ognień żeby wyprowadzić z płomieni sportowe auta szefa.
Rodziny bogatych w luksusie, ja bez kończyn w błotnej jamie
Jak wyglądałaby moja obrona Polski gdybym nie wyjechał? Nietrudno to sobie wyobrazić:
Po jakimś chaotycznym przeszkoleniu wysłanoby mnie na śmierć do jakiejś błotnistej dziury w której w ciągu kilku dni rozerwałby mnie na strzępy chiński dron.
Może nawet byłby z tego jakiś śmieszny filmik na necie jak uciekam dookoła drzewa albo na kolanach błagam operatora drona żeby mnie nie zabijał.
Tak przebiegłaby mniej więcej moja krótka walka o to by bogaci zachowali swoje majątki i biznesy.
Rozumiesz chyba że musiałbym zwariować żeby się na to pisać dobrowolnie dla kraju który ma mnie od zawsze gdzieś.
Bo w Polsce najwięcej do stracenia mają ci którzy najmniej by dla niej poświęcali – czyli elity.
Bogaci i elity zdążą ewakuować siebie i swoje dzieci. Dokładnie tak jak zdążyli to zrobić ukraińscy notable. Ich dzieciaki rozbijają się dziś po Warszawie czy Berlinie furami za miliony.
Dzieciaki szaraków zdychają na froncie podczas gdy oligarchowie napychają sobie kieszenie pieniędzmi Polaków i reszty UE.
Ja nie mam nic. Nie można mi więc nic zabrać. Oni z kolei – ważniacy, bogacze, politycy czyli elity mają co stracić.
Mają majątki, firmy, interesy. To im zależy żeby frajerzy za to ginęli.
Będą więc się starać zagrzewać takich frajerów jak ja do boju za te swoje interesy podczas gdy ich rodzinki będą siedziały bezpiecznie za granicą.
Będą chcieli żebym zapomniał że ściągnęli sobie ludzi z Kolumbii żeby tylko nie zapłacić mi godnej pensji za którą mógłbym się tu utrzymać.
Teraz będziemy ramię w ramię walczyć za Ojczyznę, we wspólnej sprawie. Oni w swoich zagranicznych rezydencjach, ja i mi podobni durnie gdzieś tam w jakimś okopie, – posrani, głodni i przerażeni.
Jest to paskudny układ i tylko idiota by się zgodził dać zabić za garść frazesów o patriotyzmie ojczyźnie. Wsadźcie sobie ten swój patriotyzm w dupę, gdzie jego miejsce.
Ta cała ojczyzna ma cię w dupie i sprzeda cię za paczkę fajek. Tak jak zawsze to robiła:
Polska – niewdzięczny kraj który nie pamięta ofiar i poświęceń
Polska to kraj który ma krótką pamięć. Najpierw namawia do głupich poświęceń, potem szybko zapomina o tych którzy się poświęcili.
Kilka przykładów:
- Reparacje od Niemiec. Zrezygnowała z nich PRL, rezygnację tą potwierdziły władze po odzyskaniu niepodległości. Wspomina się o tym dla politycznego kapitału, bez zamiaru robienia czegokolwiek. Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało… zginęła jedna czwarta Polaków, nie ma co sobie psuć relacji.
- Zadościuczynienia dla ofiar pracy niewolniczej dla III-ciej Rzeszy. No więc chuja ci ludzie dostali, polskie rządy miały ich krzywdę w dupie i nie kiwnęły palcem, żeby nie psuć atmosfery.
- Pamięć ofiar Rzezi Wołyńskiej. Polskie władze w imię zdobycia głosów Ukraińców żyjących w Polsce najchętniej zapomniałyby o ofiarach. Głupiego pomnika nie chcą postawić. Umniejszają one wagę tego co się stało, bagatelizują Ukraińskie wrogie gesty takie jak nadawanie wyposażanym także przez Polskę jednostek imieniem „bohaterów UPA”.
- Polacy w Kazachstanie. Nikt już o nich nie pamięta – ściąga się Kolumbijczyków, a o Polakach z Kazachstanu nikt nawet nie wspomni.
- 2-3 mln Polaków którzy wyjechali po wejściu do UE. I znowu – ściąga się ludzi z drugiej strony globu, o tym żeby pomóc wrócić Polakom z tej najnowszej emigracji nikt nie myśli.
Podobne przykłady można mnożyć – chodzi mi o to że łatwo zobaczyć pewien powtarzający się schemat.
Polska zapomni o tobie zaraz po tym jak urwie ci łeb chiński dron czy jakaś tam inna bomba. Dokładnie tak samo jak w imię doraźnych geszeftów zapomina dziś o wcześniejszych ofiarach czy emigrantach.
Ta Polska to nie żadna szczytna idea za którą warto ginąć. To własność oligarchicznej kliki która chce wyłudzić od ciebie poświęcenia niczym prezes Januszexu bezpłatne nadgodziny.
Dla tego kraju jesteś zastępowalnym kółkiem w maszynce zarabiającej dla elit. Mają na twoje miejsce 300-500tys. ludzi każdego roku (tyle wydawano wizu pracowniczych co roku przez ostatnie 10 lat, dane publicznie dostępne).
Jesteś tu w najlepszym razie wyrobnikiem. No bo jeżeli imigranci spoza UE dostają te same prawa co ty (800+, dostęp do NFZ itd.) to w sumie jaka korzyść z bycia Polakiem?
Polska to kraj w którym twoi starzy rodzice mogą zdechnąć pod płotem bo władza leczy Ukraińców i imigrantów których wpakowano do systemu na który twoi i moi rodzice płacili całe życie.
To kraj który dyma cię na podatkach, paliwie i energii po czym hojnie obdarowuje obcych będąc tyranem i wyzyskiwaczem dla swoich.
To kraj który bezmyślnie wyśle cię na pewną śmierć i zapomni natychmiast jakby spuszczał wodę w kiblu – tak jak zapomniał o milionach innych frajerów przed tobą.
Nie mam powodów żeby bronić Polski
Nie mam tu niczego, nic mnie tu nie trzyma, nie czuję żadnej wspólnoty, żadnej odpowiedzialności.
Dla Polski zawsze było najlepiej żebym wyjechał. Najpierw po wejściu do UE, i teraz znowu. Bogatym zawsze mało dorabiania się na taniej pracy i dorgich mieszkaniach, więc żeby się utrzymać muszę wyjechać.
Kiedy po latach emigracji wyrabiałem nowy dowód, okazało się że nie ma mnie w żadnych systemach. Wyparowałem, ten kraj nawet nie zauważył mojego zniknięcia. Tak bardzo byłem mu zbędny.
Teraz proponuje mi żebym zdychał broniąc majątków oligarchów i polityków.
Polska nigdy nie stała się dla mnie żadną wartością. Nie była ona dla mnie nigdy żadnym oparciem. Nigdy w niczym mi nie pomogła.
Teraz jest jeszcze gorzej, bo na moich oczach pomaga obcym podczas gdy moje bardzo przyziemne problemy ma głęboko w dupie.
Moja ofiara nic nie zmieni, a po niedługim czasie stanie się ona wręcz problemem. Takim samym jakim dla władz jest dziś pamięć o Rzezi Wołyńskiej i ludobójstwach dokonywanych przez „bohaterów UPA”.
Moje cierpienie będzie tylko niewygodną historią którą należy zamieść pod dywan w imię aktualnych priorytetów władzy.
Niech Polski bronią ci, którymi mnie zastąpiła
Byłem ci Polsko niepotrzebny całe moje życie. Nie wzywaj mnie więc w potrzebie.
Niech cię bronią ci na których naprawdę ci zależy – Ukraińcy, Kolumbijczycy, Hindusi, Afrykanie i wszelcy inni imigranci którym rozwijasz dziś moim kosztem czerwony dywan.
Mają oni więcej praw niż ja – dołóż im więc ten jeden obowiązek.
Łatwo ci przyszło zastąpienie mnie nimi w pracy. No to teraz niech mnie zastąpią na froncie.
Z Bogiem.
