Jak „Bohaterowie UPA” odsłonili wrogość Ukraińców

Ostatnie lata to dla mnie czas zmiany zdania w wielu sprawach w które wcześniej wierzyłem.

Niemcy – swoim cynicznym sprzedaniem Ukrainy Putinowi – wyleczyli mnie z idealistycznej germanofilii. Rozumiem dziś że dokładnie tak samo sprzedaliby nas gdyby mieli okazję.

Jerzy Owsiak swym politycznym „comming outem” sprawił że przestałem dawać pieniądze na Orkiestrę – choć wspierałem ją od jej początków, od małolata.

No i Ukraina która jedną głupią decyzją zdjęła maskę dając mi wgląd w to, na czym Ukraińcy budują swoją tożsamość narodową.

Życzyłem im dobrze, dziś są mi obojętni. Wszystko co czuję wobec nich to zawód że okazali się kimś innym niż chciałbym żeby byli.

Pretensji mieć nie mogę, bo to my Polacy wymysliliśmy sobie tych Ukraińców którzy tak naprawdę nie istnieją.

Skrywana wrogość Ukraińców wypływa na powierzchnię

Reakcja samych Ukraińców pokazała mi że całkowicie się wobec nich myliliśmy. Mieliśmy pewien wyidealizowany wizerunek któremu oni nie zaprzeczali, bo nie mieli w tym interesu.

Jednak gdy powstał konflikt dotykający tego w co wierzą, ich skrywana wrogość natychmiast wypłynęła na powierzchnię.

Nie tylko zwykli Ukraińcy, ale i państwo ukraińskie zmobilizowało swą propagandową machinę w social mediach by relatywizować swoją decyzję.

Ta reakcja to nasz największy zysk z tej przykrej sprawy. Mamy czarno na białym za czym oni stoją, powiedziane nam prosto w twarz i bez ogródek.

Dla ogromnej większości Ukraińców ludobójcy z UPA są bohaterami. Są podstawą ich tożsamości narodowej. Są kamieniem węgielnym ich kraju.

Popełnione przez nich zbrodnie to według Ukraińców czyny bohaterskie zasługujące na ich narodową pamięć.

Nasza pomoc, otwartość i hojność nie zmieniły tego – bo zmienić nie mogły.

Dawaliśmy to brali – lecz nie przestali nas nienawidzieć. Trudno mieć do nich pretensje.

A my – Polacy – jak zwykle mądrzy po szkodzie. I to nie wszyscy bo w momencie pisania tych słów rząd relatywizuje i bagatelizuje całą sytuację która wyraźnie zaskoczyła nasze władze.

Trwa smutny spektakl w którym rząd stara się zamieść całą sprawę pod dywan bo wokół bezwarunkowej pomocy dla Ukrainy mobilizował on swój elektorat.

Sytuacja rządu jest nie do pozazdroszczenia. Muszą mówić że pada deszcz kiedy Ukraina i Ukraińcy plują nam w oczy i na zbiorowe groby naszych pomordowanych rodaków.

Już nic nie musimy

Prezydent Zeleński jedną decyzją uwolnił nas z okowów naszej własnej empatii na której od początku wojny żerowali Ukraińcy.

Możemy i powinniśmy skończyć z przywilejami, prezentami, świadczeniami.

Z Ukrainą sprawy ludobójstwa na Wołyniu nie rozwiążemy polubownie.

Dziś Ukraina ustami swych internetowych botów proponuje nam rozwiązanie nie do zaakceptowania: postawmy znak równości między UPA i AK.

Pozostała nam więc presja i przymus.

Polska może i powinna blokować przystąpienie Ukrainy do NATO i UE tak długo, jak długo nie nastąpi tam poważna zmiana mentalności.

To że Ukraina dogadała się ponad naszymi głowami z Brukselą i Niemcami nie odbiera nam prawa weta w UE i NATO.

Nie możemy zawierać sojuszu z wrogiem, ani zobowiązywać się do obrony wroga.

Nasza pomoc powinna być każdorazowo uzależniona od ustępstw z drugiej strony. Bądźmy jak Niemcy którzy nie mieli problemu dogadać się korzystnie z Ukrainą gdy ich poprzedni sojusznik Putin nie dowiózł rezultatów.

Musimy uniemożliwić obywatelom Ukrainy otrzymywanie polskiego obywatelstwa – w ten sposób zabezpieczymy się przed powstaniem wrogiej Polsce siły politycznej.

Ukraina nie ma nam dziś nic do zaoferowania. Nasze bezpieczeństwo – wbrew mantrze powtarzanej przez wielu polityków – zależy od USA i NATO.

Ukraina ma na nie mały wpływ, lub jest wręcz problemem. Wsparcie NATO oznacza że oddajemy im zasoby które NATO mogłoby użyć do własnej obrony. Wydajemy pieniądze na ukraińską wojnę, zamiast na własną.

Nie uważam żeby nasze porywy serca i pomoc były czymś złym kiedy się działy. Byliśmy naiwni, nie myśleliśmy tylko działaliśmy. I znów – należało być jak Niemcy którzy mieli plan i działali zgodnie z nim.

Może mieliśmy nadzieję że wspólny wróg jakoś nas zjednoczy, pojedna?

Te nadzieje się nie ziściły a Polska jest w tym momencie obiektem hybrydowej wojny informacyjnej ze strony Ukrainy – więc trzeba się dostosować do tej rzeczywistości.

A rzeczywistość mówi że w naszej polityce względem Ukrainy musimy zacząć kierować się naszym interesem, a nie sercem.