Imigracja: koniec bezpieczeństwa, koniec wolności

W tym wpisie pokazuję możliwe koszty imigracji która dzięki Paktowi Migracyjnemu z pewnością bardzo przyspieszy.

Imigracja afrykańska którą pakt ten ściąga nam na głowy jest najgorszą z możliwych. To brutalna przemoc, HIV, islamski fundamentalizm, to ludzie ze średnim ilorazem inteligencji 70 – czyli niezdolni do jakiejkolwiek pracy.

Afrykanie to nie ręce do pracy. To ręce do… głosowania.

Wpuszczając ich do naszego kraju godzimy się na to że nasz sposób życia drastycznie się zmieni. Patrzę na to z przerażeniem.

Ponieważ widziałem murzyńsko-islamską imigrację na Zachodzie, to moja opinia którą tu prezentuję opiera się częściowo o własne, bezpośrednie doświadczenia.

Możliwe że multikulturalizm na zachodzie wspaniale się udał, a tylko ja miałem pecha widzieć niefajne rzeczy.

Możliwe też że statystyki jak ta poniżej są całkowicie fałszywe. Co jednak jeśli to prawda?

A co jeżeli to jest prawda? Wiesz co to znaczy dla tysięcy polskich kobiet?

Za moment także do Polski zjadą się ludzie dzicy i prymitywni a my nie będziemy mogli im odmówić dachu nad głową i gościny.

Będziemy na nasz koszt ich żywić, leczyć i ubierać podczas gdy oni będą nam odbierać wolność i bezpieczeństwo. Często będa nam odbierać także zdrowie i życie.

Wybrane przez nas władze będą tych ludzi chronić naszym kosztem, wmawiać nam że to my jesteśmy powodem dla którego oni nas krzywdzą. Będą nam mówić że za mało im dajemy, że zbyt mało ich szanujemy.

Będą mówić nam że choć ludzie ci doprowadzili własne kraje do ruiny, to teraz pokażą nam jak zbudować świat lepszy niż ten który mamy.

Życie i zdrowie naszych bliskich to ofiara którą politycy mieszkający na strzeżonych osiedlach gotowi są ponieść.

To chyba ostatni dzwonek żeby wytrzeźwieć i stanowczo się temu sprzeciwić. Bo to jest ten moment za który w przyszłości będą przeklinać nas nasze dzieci.

Nie chcę znów żyć w strachu

Ja będąc małolatem często się bałem. Wiedziałem że znikąd pomocy, że mogę zostać okradziony i pobity a pies z kulawą nogą się tym nie zainteresuje.

Spotykaliśmy się rano poobijani, pokrwawieni w przychodni. Nikt nawet nie pytał co się stało – nastoletnich dzieciaków. Kumpel miał raz złamaną szczękę – nikt się nie zainteresował tym kto mu to zrobił.

A zrobił to pewien znany policji bandyta którego karierę zakończyło dopiero spotkanie z ołowianą kulką. Latami bił i terroryzował ludzi, bezkarnie. W końcu nadepnął niewłaściwej osobie na odcisk.

Dziś z niedowierzaniem wspominam że jako dzieciak chodziłem sobie po osiedlu wiedząc że zaraz mogę wpaść na tego typu kolesi. Zdarzało mi się o włos unikać ciężkiego pobicia.

Tak bardzo normalna była dla mnie ta nienormalna sytuacja.

Wiem jak to jest stale mieć oczy dookoła głowy, wiem jak to jest zostać pobitym i okradzionym przez ludzi brutalnych i kompletnie bezkarnych.

Nie mam kolegi z tamtych czasów który nie padłby ofiarą pobicia, wymuszenia. Dziewczyny nawet obrywały. A nie żyłem na jakimś patologicznym osiedlu – taka była norma.

Wiem jak było, wiem jak jest teraz. I to dlatego tak bardzo nie chcę do tego wracać. Ja wiem jak strasznie czuje się człowiek bezradny wobec przemocy.

Powinniśmy zrobić wszystko by oszczędzić tego kolejnym pokoleniom. Oni nie muszą tak żyć, chowając się po kątach w szkole czy na swoim osiedlu.

My Polacy potrafiliśmy stworzyć sobie bezpieczny kraj. Nie oddawajmy tej zdobyczy w imię wariackich ideologii mówiących że możemy naprawić ludzi nienaprawialnych.

Poznałem takich ludzi – naprawia ich niestety tylko kulka w łeb. A i ona zwykle przychodzi o wiele za późno, jeśli w ogóle.

Będąc biernymi wobec imigracji skazujemy dzisiejszych młodych ludzi na życie w strachu, na bycie bezbronnymi ofiarami.

Lata 90-te to był w sumie pikuś

Moje doświadczenia z Polski lat 90-tych z której wyjechałem by moje dziecko nie musiało dorastać w biedzie, przemocy i syfie to był naprawdę pikuś przy tym co na zachodzie wyprawiają dziś imigranci.

Szwecja stała się światową stolicą zamachów bombowych. Walczące ze sobą murzyńsko-islamskie gangi dysponują bronią palną.

Rekrutowani na socjalach młodociani dokonują zabójstw na zlecenie bo z racji wieku nie poniosą odpowiedzialności.

Niemcy z kolei „wyspecjalizowały” się w atakach z użyciem noży.

W porównaniu z tym złamany nos czy wybite zęby faktycznie przestają być jakimś wielkim problemem.

Kiedy państwo przestaje sobie radzić

Dlaczego nawet w pozornie cywilizowanych krajach jak Francja czy USA możliwe są masowe brutalne zamieszki?

To proste: dużo ludzi równocześnie popełnia przestępstwo i służby tracą kontrolę. Ich możliwości panowania nad sytuacją są obliczone na określoną ilość sprawców.

Gdy sprawców jest zbyt wielu, policja skupia się na tym co ważne. Pół biedy jeśli jest to chronienie zdrowia i życia.

Bo w przypadku Wielkiej Brytanii priorytetem ich zdegenerowanej policji stało się ściganie ludzi za wpisy w internecie. Na przykład takie jak ten który teraz czytasz.

W UK już bym siedział, na szczęście w Polsce musiałbym zacząć wygrażać panu Owsiakowi czy jakiemuś innemu wiernemu władzy ważniakowi żeby zaczęto mnie szukać.

Od razu mówię że mu nie wygrażam. Mam do niego jedynie żal.

Dziś polska policja sobie radzi. Nie dlatego że jest taka świetna, tylko dlatego że sprawców jest relatywnie mało. Przestępczość Polaków spada.

Mający pracę Polacy rzadziej wybierają karierę kryminalną lub zwyczajnie nie są zmuszeni do jej wybrania.

Natomiast niemiecka policja już poradzić sobie nie potrafi.

Mają tam kilka lub kilkanaście ataków nożem dziennie. W samych szkołach takich ataków jest niemal tysiąc rocznie. W Polsce temat nożowników jest w zasadzie nieznany – pojedyncze przypadki się zdarzają.

W Niemczech to plaga.

Odsyłam do niemieckiej strony Messerinzidenz która w czasie rzeczywistym pokazuje ilość ataków nożem w Niemczech w danym dniu. To przedsmak tego co nas czeka dzięki ściągającym tu setki tysięcy dzikich ludzi władzom.

Zajęta importowanymi murzyńsko-islamskimi nożownikami (większość sprawców) niemiecka policja odpuszcza inne przestępstwa, bo ma za dużo tych ciężkich.

W najlepsze kwitnie więc handel narkotykami, kradzieże, napady, pobicia.

Powstaje kultura bezkarności w której jak ryba w wodzie czują się ludzie pochodzący z krajów gdzie panuje bezprawie.

Miejscowa ludność wie że nie może liczyć na policję, więc poddaje się bezprawiu.

Konfrontacja z uzbrojonymi w noże neandertalczykami z trzeciego świata jest ryzykowna więc ludzie zaczynają organizować swoje życie tak, by uniknąć ryzyka.

Zaczynają robić to co ja robiłem jako małolat czyli jak to mówią „chodzić kanałami”.

Przepisy prawa obliczonego na cywilizowane społeczeństwo bardzo utrudniają obronę przed napastnikami wychowanymi w kulturze przemocy. Nie wolno nam posiadać w zasadzie nawet zaostrzonego patyka, nie wspominając o prawdziwej broni.

Broniący się automatycznie stają się podejrzanym o rasizm. Sprawca jest chroniony a jego dobro jest dla organów państwa najwyższą wartością. Zrobienie mu krzywdy to proszenie się o ogromne kłopoty.

Bycie bezbronną ofiarą przemocy staje się więc czymś normalnym.

Staje się czynnikiem który rozsądny człowiek musi wkalkulować w swoje życie, bo żyć jakoś trzeba.

Wolność i bezpieczeństwo stracimy po kawałku

Pewnego dnia Niemcy uznali że może lepiej nie chodzić latem na otwarte baseny.

Urzędująca tam afrykańsko-islamska dzicz molestuje kobiety i dziewczynki. Kto nie ma ochoty być tego ofiarą po prostu nie idzie na basen.

Pojawia się miejsce w twoim kraju gdzie nie możesz już pójść.

Władze oczywiście próbują ratować sytuację po swojemu. Czyli np. plakatami „zakaz macanek” na których sprawca jest oczywiście biały.

Ja sobie tego nie wymyśliłem. To prawdziwa akcja prawdziwej kampanii w Niemczech. Ma ona poprawić bezpieczeństwo na basenach. Mały problem: sprawcy nie mówią po niemiecku.

Do parków Niemcy najpierw przestali chodzić wieczorami i w nocy.

Urzędujący tam dealerzy i męty z końca świata stanowią realne zagrożenie.

Natomiast w dzień z parków Niemców przepędziły tłumy hałaśliwych imigrantów urządzających tam sobie grilla czy inną imprezę. Mięso oczywiście halal, spróbuj sobie wieprzowe kiełbaski posmażyć to ci gardło poderżną ci przedstawiciele „religii pokoju”.

Pozostawiają oni po sobie taki syf że nikt normalny i tak nie chciałby odpoczywać w takim „parku” któremu bliżej jest do wysypiska śmieci albo bazaru gdzieś w Afryce, Afganistanie czy innym Bangladeszu.

Coraz bardziej strach pojechać autobusem, wyjść wieczorem do miasta, odwiedzić znajomych.

Politycznie poprawni psychologowie boją się przyznać że być może epidemia problemów psychicznych młodzieży wiąże się z chronicznym strachem, a nie z social mediami.

Po prostu dostają PTSD od ciągłego bycia pod obstrzałem tej trzecioświatowej dziczy. O tym żaden zbawca świata jakoś nie pomyślał wciskając nasze dzieciaki do klatki z bambusami.

Mieszkańcy Zachodu zaczynają po własnym mieście poruszać się z wielką ostrożnością, planując i omijają coraz więcej punktów zapalnych.

Kolejną wartą wspomnienia strefą no-go w Niemczech są dworce kolejowe. W zasadzie to jest to bardzo podobne do lat 90-tych w Polsce, bo dworce także były wówczas miejscami niebezpiecznymi.

Niemiecka kolej wprowadza kosztujący miliony program bezpieczeństwa. Zapłacą pasażerowie. Wszyscy jak ognia unikają wskazania sprawców tego stanu rzeczy. Było bezpiecznie i nagle przestało – ot przypadek.

Na niemieckich dworcach regularnie dochodzi do napaści kradzieży, wszelkiej możliwej patologii. Jest nerwowo bo dworce to kolejne miejsce nad którym państwo utraciło kontrolę.

Powyższe problemy to nie tylko Niemcy, używam tego kraju wyłącznie jako przykład. Tak samo jest dziś we Francji czy innych krajach zachodu.

Najgorzej jest chyba w Wielkiej Brytanii gdzie państwo traktuje białych obywateli jako źródło wszelkich problemów i przeszkodę do zbudowania wielokulturowego raju.

Największym problemem jest zaś to, że cześć z tych ludzi nie chce cierpieć w milczeniu pomimo cenzury, kar i represji.

Związana z imigracją przestępczość sprawia że wszystkiego trzeba pilnować, zabezpieczać, zatrudniać ochronę.

Nasze społeczeństwo opiera się na zaufaniu. Udający azylantów murzyni i islamiści traktują zaufanie jako przejaw głupoty i słabości, bo w ich kulturach liczy się siła a ufać nie można nikomu.

To oni są tymi sprytnymi – pomimo że do Europy wdarli się nielegalnie głupi biali uwierzyli w ich kłamstwa i dziś pracują na ich wygodne próżniacze życie.

Ta „mentalność Kalego” to stereotyp który nie wziął się znikąd.

Jeżeli ilość imigrantów z takich „kultur” przekroczy pewną ilość, wiele dziś normalnych rzeczy przestanie być możliwe.

Będziemy musieli zrezygnować z paczkomatów, samoobsługowych sklepów, będziemy płacić z góry na stacjach benzynowych, znikną samoobsługowe kasy.

Czyste i bezpieczne publiczne toalety staną się przeszłością. Będziemy więc musieli nauczyć się wstrzymywać nasze fizjologiczne potrzeby w imię różnorodności.

Zaczną upadać sklepy których nie będzie stać na ochronę.

Potem pójdzie już gładko: skończymy tak jak biali w RPA którzy musieli się fortyfikować przed czyhającym na nich murzyństwem, a potem uciekać z kraju by ocalić życie.

Apartheid który postrzegany był przez świat jako ucisk, w rzeczywistości mógł być jedyną możliwą formą społeczeństwa w której dzikie afrykańskie plemiona musiały podporządkować się jakiemuś społecznemu ładowi – rzeczy kompletnie im obcej.

Bo nie ma żadnych wątpliwości że podczas apartheidu nawet tym uciskanym czarnym żyło się lepiej.

Zdażyło mi się pracować z białymi z RPA i Zimbabwe, historie które od nich usłyszałem jeżą włos na głowie. Sprowadzamy tu ludzi którzy bez wątpienia mają krew na rękach.

Jesteśmy bezgranicznie naiwni albo po prostu głupi skoro robimy to sobie mając doświadczenia zachodu i jasny obraz klęski jaką społeczeństwa te poniosły bawiąc się w cywilizowanie dzikusów.

Tak imigracja odbierze nam wolność słowa

Wraz z rosnącą liczbą niecywilizowanych imigrantów pojawiać się zaczną głosy krytyczne.

Obrazki jakie oglądamy na razie tylko w social mediach – wszelkie potworne ataki i akty bezmyślnej przemocy – zaczną odbywać się pod naszymi domami, na naszych ulicach.

Zaczną, bo tak było wszędzie na Zachodzie.

Reakcja władz będzie podobna – zamiast zlikwidować problem będą starać się zabronić o tym problemie mówić.

Unia Europejska szykuje drakońskie mechanizmy mające za zadanie uniemożliwienie nam skarżenia się na skutki imigracji.

Mówienie o problemach i naszym cierpieniu stanie się zabronione.

W Wielkiej Brytanii krytykowanie imigracji to pewne kłopoty i możliwa odsiadka. Unia Europejska nie będzie pozostawać w tyle.

Pewnego dnia imigracja sprawi że stracisz bliską osobę i nie będzie ci wolno nawet się poskarżyć.

To nie jest jakiś dystopijny scenariusz, to aktualna rzeczywistość Brytyjczyków, a niebawem także reszty z nas.

Dlaczego władze nam to robią?

Nie umiem powiedzieć dlaczego władze które sami wybieramy z tak wielkim uporem i determinacją wciskają nam tu trzeci świat.

Dlaczego robią to choć znają skutki – mają je jak na dłoni w krajach Zachodniej Europy.

Nie rozumiem tego. Nie potrafię pojąć ich motywacji.

Ludzie u władzy znają statystyki, mają dostęp do informacji bez cenzury. Wiedzą że będziemy cierpieć i ginąć z rąk sprowadzanych nam tu drapieżców.

Wiedzą też że nie będzie żadnych zysków, jedynie koszty, problemy i cierpienie.

Rządzący w sposób całkowicie otwarty działają na naszą szkodę – a mimo to pozostają u władzy.

W Polsce imigracji sprzyjają dwie największe partie. PiS który przez 8 lat zalewał nas imigracją w tempie 300-500tys. rocznie i PO która ściąga po około 300tys. ludzi rocznie nie patrząc na to gdzie będą mieszkać, kto ich będzie leczył.

Dodatkowo PO zgodziło się radośnie na Pakt Migracyjny który otworzył drogę dla masowej imigracji afrykańskiej – najgorszej z możliwych.

Kolejne wybory w Polsce zdecydują czy ocalimy naszą wolność, bezpieczeństwo, zdrowie i życie naszych bliskich.

Jeszcze nie jest za późno, ale więcej szans mieć nie będziemy.

Albo zatrzymamy to szaleństwo teraz, albo będziemy ostatnim pokoleniem które znało życie bez strachu.

Wybierzmy mądrze bo to może być ostatni wybór jakiego dane nam będzie dokonać.