Rok 2022: mamy już niemieckie ceny najmu…

Koszty najmu i ceny w sklepach to dwa końce kija którymi tradycyjnie najbardziej dostają po dupie ci, którzy mają najmniej.

Do licznych osiągnięć naszego kraju w dziedzinie mieszkalnictwa jak nakręcenie mieszkaniowej bańki spekulacyjnej czy patodeweloperka możemy w roku 2022 dopisać kolejne: osiągnięcie niemieckiego poziomu cen najmu.

Nie zapominajmy też o paliwie… czyli trzecim końcu kija. W tym kraju nawet kij potrafi mieć więcej niż dwa końce.

Nasze ceny najmu dogoniły kraj nieporównywalnie od nas bogatszy, kraj gdzie zarabia się wielokrotnie więcej. To jest szaleństwo.

Oczywiście sama cena najmu bez informacji o tym, ile ktoś zarabia nie mówi zbyt wiele. Naprawdę ważne jest to, jaki procent pensji pochłania wydatek na czynsz.

Ważne jest to, co zostaje ci w kieszeni po zapłaceniu czynszu. W Polsce bywa, że jest to zero.

Porównanie ofert najmu w podobnych do siebie wielkością i populacją miastach w Polsce i w Niemczech znajduje się na samym dole tego posta.

Stanowi ono niejako dowód na prawdziwość tego co piszę poniżej. Zachęcam do samodzielnego postudiowania cen najmu w Niemczech w różnych miastach i porównanie ich z Polską.

Właśnie tak bardzo mamy przerąbane

Zacznę od pensji minimalnej netto w Niemczech bo to wartość kluczowa dla zrozumienia, jak złą sytuację mamy obecnie na rynku najmu w Polsce. Złą oczywiście dla Kowalskiego – dla kamieniczników jest dziś eldorado.

Niemiecka pensja minimalna to około 6000pln “na rękę” miesięcznie. Źródło tych obliczeń to strona nettolohn.de, każdy sobie może moje obliczenie powtórzyć.

Stawka godzinowa w 2022-stym roku to 12 euro brutto za godzinę pracy (źródło).

Pomnożyć to razy 40 godzin tygodniowo i 4.3 tygodnia w miesiącu (365 dzielone na 7 dni daje 52 tygodnie, podzielone przez 12 daje około 4.3 tygodnia w miesiącu) i masz uśrednione miesięczne brutto, 2064 euro.

Podatki od tego można policzyć na wspomnianym nettolohn.de.

Czyli jeżeli ktoś pracuje na pełen etat w Niemczech, to ma minimum te 6000 pln w kieszeni co miesiąc. Chyba że jest Polaczkiem wysłanym przez polskiego właściciela/pośrednika do Niemiec w “delegację”, ale te patologie tutaj pomińmy.

Jak to się ma do czynszu? Tak samo jak w Polsce, bo nasze czynsze najmu w zasadzie się wyrównały.

Wynajmujesz w Polsce? No to Niemiec wynajmujący w Niemczech płaci tyle samo co ty za podobnej wielkości i podobnie zlokalizowane mieszkanie.

Polak pracujący za minimalkę zarabia tylko około jedną trzecią tego, co robiący tą samą robotę Niemiec: 2200pln na rękę (źródło)

Polski niewolnik buli niemieckie czynsze zarabiając jedną trzecią tego, co Niemiec. Płaci też już w zasadzie takie same ceny w sklepach (zobacz np. tutaj).

Tak naprawdę to można powiedzieć, że wynajmujący Polacy pracują poniżej kosztów pracy i subwencjonują swych pracodawców. Tych ludzi w okolicy firm płacących takie grosze w ogóle nie powinno być, bo pracowników nie stać na mieszkanie tam.

No bo jeśli pensja jest niższa od czynszu, to skąd ten człowiek bierze na jedzenie?

Odpowiedź prosta – wynajmuje się w kilka osób. Jak z partnerem/partnerką to jedna pensja albo i więcej idzie na mieszkanie.

Często wynajmuje się z obcymi ludźmi. Jest to dla pracodawcy jeszcze lepsza sytuacja, bo pracownik sam sobie opłaca kwaterę pracowniczą. No bo czym jest takie życie na kupie z obcymi? Domem?

Kamienicznictwo w Polsce ma się tak rewelacyjnie, że za bylejakie mieszkanie można dostać co miesiąc całą pensję dorosłego Polaka.

To tak, jakby ten Polak był własnością tego, kto posiada mieszkanie. Jak to inaczej nazwać niż niewolnictwo czy pańszczyzna, jeśli dorosły Polak oddaje całą miesięczną pensję po to, by mieć dach nad głową?

Świetny układ dla wybranych. Niestety większość z nas zwykłych ludzi ma dzięki temu cudownemu układowi zwyczajnie przerąbane.

W Polsce dorosły człowiek zarabiający nawet średnią krajową będzie miał ogromne kłopoty, żeby wynająć samodzielne mieszkanie i utrzymać się w mieście.

Tymczasem niemiecki nastolatek dzięki swojej pierwszej pracy w macu spokojnie wynajmie sobie kawalerkę i jeszcze mu zostanie sporo kasy do przehulania.

Mało tego, jeżeli ten niemiecki nastolatek zarabia pensję mnimalną, to według wprowadzonych pod koniec 2022 roku przepisów dostanie jeszcze dodatek mieszkaniowy, tzw. “Wohngeld” wysokości średnio 190 euro miesięcznie.

A co dostaniesz w Polsce? W Polsce dostaniesz miskę ryżu i kijem po krzyżu.

Jakie z tego wnioski?

Wynajmujesz? Emigruj. To jest najprostszy wniosek.

Jeśli zarabiasz polską minimalkę, to za zachodnią granicą dostaniesz trzy razy tyle przy tych samych kosztach utrzymania.

Czynsz i ceny w sklepach są naprawdę takie same. Takie są wnioski dla zwykłego Polaka.

A jakie są wnioski dla Polski jako kraju? Też proste. Nikt kto ma wartościowe umiejętności nie przyjedzie tu do pracy.

Dzięki identycznym jak w Niemczech kosztom życia przegrywamy konkurencyjnie.

Kto będzie chciał pracować za miskę ryżu dla polskich wyzyskiwaczy, skoro jego praca i tak jest eksportowana do Niemiec gdzie koszty życia są takie same?

Pracujący w Polsce fachowcy to frajerzy. Pokończyli trudne studia a teraz dają się wyzyskiwać cwaniaczkom. Zamiast być elitą, są tanią siłą roboczą.

Kto normalny tu będzie pracował dla outsourcingowych Januszy którzy go posadzą przy biurku za ćwierć niemieckiej stawki i sprzedadzą jego pracę w Niemczech za cztery razy tyle?

Czeka nas dalszy eksodus ludzi którzy coś potrafią. Polska przegrywa konkurencję o nalepszych pracowników, tak Polaków jak i obcokrajowców.

Powodem tego są nie tylko niskie płace, ale i wysokie koszty życia – w tym wynajmu. To dwa końce tego samego kija, którym dostajemy po dupie jako ludzie i jako kraj.

Pokażę to na moim własnym przykładzie. Mieszkałem w Irlandii kilkanaście lat, czuję się tam jak w domu.

Mimo to emigruję teraz do Niemiec, bo tam za moją pracę zarobię tyle samo co w Irlandii, przy dużo mniejszym czynszu. W Polsce nie będę pracował, bo zarobię ćwierć tego co w Niemczech przy identycznych kosztach życia.

Musiałbym zgłupieć żeby pracować w Polsce.

Brutalnie proste, prawda?

Tak będzie rozumował każdy, kto może wybrać gdzie będzie pracował. Każdy kto coś umie.

Porównanie ofert najmu w Polsce i w Niemczech

Ja najchętniej porównuję Wrocław z Leipzig. Przyczyn jest kilka. Są to miasta o podobnej powierzchni i populacji.

Leipzig jest we wschodnich Niemczech, które są nieco biedniejsze od zachodnich. Jest więc bardziej porównywalne z Polską.

No i w końcu Leipzig w zasadzie wygląda jak Wrocław, taka sama architektura czyli mieszanka starej niemieckiej i komunistycznej.

Mieszkania które można wynająć w obu miastach są więc bardzo podobne.

W Leipzig tylko po szyldach i dużo mniejszy korkach zorientujesz się że nie jesteś we Wrocławiu.

Próbowałem wyszukiwać możliwie najtańsze oferty mieszkań o podobnej powierzchni i standardzie. Czynsz najmu bez opłat.

Kawalerka:

Wrocław nieco drożej…

Mieszkanie dwupokojowe:

Ups… wrocław prawie dwa razy drożej. Powodzi się na tym Dolnym Śląsku.

Mieszkanie trzypokojowe

Mieszkanie trzypokojowe też droższe we Wrocku.

Myślę że powyższe wystarczy żeby zilustrować gdzie teraz jesteśmy.

Zachęcam do samodzielnego przeglądania ofert, używałem strony Immobilienscout24.de – tutaj link do wyszukiwania mieszkania trzypokojowego w Leipzig.

Można sobie łatwo zmieniać ilość pokoi (Zimmer) itp.

Jeśli chcesz zobaczyć czynsz ze wszystkimi opłatami oprócz prądu, przełącz sobie na „Warmmmiete”.

Najlepiej podłubać sobie samemu, bo każdy może powiedzieć że mój wybór mieszkań czy miast do porównania jest pod udowodnienie określonej tezy.

Warto też podłubać dlatego, że może jak zobaczysz jak nas tu w tej naszej Polsce obdzierają ze skóry, to uznasz że może warto wyjechać.

Płacić tyle samo lub mniej za mieszkanie, a zarabiać ze trzy razy tyle.

Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.